400 euro dziennie

Kilka dni temu Gazeta Wyborcza wystartowała z akcją „Przystanek Polska„, która ma na celu zachęcenie świeżych emigrantów do powrotu do kraju. Cel jak najbardziej słuszny, podobnie jak i argumentacja przytaczana na łamach. Po co studenci i absolwenci mają zmywać gary w Londynie skoro u nas też jest praca? Może nieco gorzej płatna, za to gwarantująca większe możliwości rozwoju.

Zaczynają akcentować to także duzi pracodawcy, ostatnio choćby Accenture Technology Solutions, „technologiczne ramię” koncernu konsultingowego. W całej dyskusji przywoływani są również młodzi informatycy, którzy zamiast budować potęgę technologiczną kraju wolą wykonywać proste prace fizyczne na Wyspach.

Wszystko brzmi fajnie tylko jest z gruntu fałszywe. Bo na Wyspach praca dla informatyków także jest i coraz więcej Polaków tam wyjeżdża. Trzeba znać język mieć odpowiednie doświadczenie i siłę przebicia, ale dobra praca jest w zasięgu ręki. I to także dla młodych ludzi. O bardziej doświadczonych np. kierownikach projektów już nie chcemy nawet wspominać. Ostatnio dowiedzieliśmy się, że zagraniczne instytucje bankowe skłonne są wpłacić takim ludziom nawet równowartość 400-500 euro brutto. Za dzień pracy. I to dla pracownika, nie dla wynajmującej go firmy.

Do tego przewidywalne warunki pracy, większa etyka i pewność w biznesie, bardziej racjonalne rządy, którymi i tak się nie trzeba przejmować (no chyba, że Samoobrona zaplanuje jakąś ekspansję międzynarodową). No niby tam bardziej leje, ale za taką dniówkę można kupić kilkaset parasoli. I to dopiero jest konkurencja i zagrożenie, któremu Polska nigdy nie będzie w stanie podołać.


komentarze 2 dla “400 euro dziennie”

  • antjama napisał:

    denerwuje mnie powszechna opinia, ze jak ktos wyjezdza to tylko na zmywak. jak ktos byl kiepski w polsce to niby czemu ma byc lepszy za granica – i tacy jezdza do garow. a jak ktos jest dobry to nie bedzie mial problemu ze znalezieniem pracy w zawodzie. a ze warunki sa lepsze w uk czy np. finlandii niz w polsce to chyba nie trzeba nikogo przekonywac.

  • zostaję napisał:

    Zarabiam ok. 40000 Euro rocznie, mój odpowiednik z Hiszpanii 50000. Który z nas ma więcej?

    Inna sprawa to pewność pracy, etyka, komfort życia (ulice, autostrady itd.).

    Ale i tak zostaję. Po gwałtownym ruchu cen po na naszym wstąpieniu do UE teraz pora na pensje.

Skomentuj