Pan na TP (itp. itd.)

„Czy chciałaby by Pani Francuza?” – ta fraza frywolnej, biesiadnej piosenki, oddaje nastroje w Telekomunikacji Polskiej, bombardowanej decyzjami Anny Streżyńskiej, prezes Urzędu Komunikacji Elektronicznej. W zamian taki Francuz na miejscu Polaka – Marka Józefiaka, miałby odeprzeć atak regulatora i obłaskawić rząd.

Stanęło na rozwiązaniu polubownym. Rada Nadzorcza TP wybrała Polaka, Macieja Wituckiego (ur. 1967 r.), ale wychowanego w kręgu kultury francuskiej, po studiach w Paryżu i ciągłej pracy we francuskich korporacjach. Do tej pory był prezesem Lukas Banku, należącego do Credit Agricole. Jakie ma zadanie? Polubić się z Panią Prezes, znaną nie tylko z regulacyjnego temperamentu, ale burzy włosów na głowie oraz sprawić, by Polacy chcieli Francuza, pardon TP, własność France Telecom.

Nic to, że na telekomunikacji na razie się nie zna, ani że ma mgliste pojęcie o europejskich regulacjach. Grunt, że jest menedżerem, który stoi frontem do klienta. Być może ma zadanie specjalne jako bankowiec: przygotować TP do sprzedaży komuś innemu, tak na wszelki wypadek, gdyby FT znudziło się nad Wisłą. Podobno, gdy nastanie 6 listopada, odejdą dwaj francuscy wiceprezesi Alain Carlotti i Pierre Hamon, co by rzeczywiście oznaczało, że prezes odzyska pełnię władzy utraconą w grudniu ub. roku przez Marka Józefiaka. Albo jak kto woli Paryż będzie teraz rządził na odległość.

No cóż zaśpiewajmy sobie tak:

Czy chciała by pani Francuza?

Francuza, Francuza, ach nie!

Bo Francuz jak liże to bolą go krzyże

Francuza, Francuza, ach nie!

Czy chciała by pani Polaka?

Polaka , Polaka ach tak!

Bo Polak w potrzebie przytuli do siebie

Polaka , Polaka ach tak!


Skomentuj