Polski film, czyli nikt nic nie wie.

Jak doniosla wczorajsza Gazeta Wyborcza, nikt nie wie jaka jest liczba Polaków, którzy wyemigrowali za chlebem do innych krajów UE. Szacunki różnią się nawet o 0.5 mln osób. Nie wiadomo także ilu emigrantów wyniosło się na stałe. Naukowcy nie potrafią także powiedzieć, ile osób pracuje legalnie, a ile na czarno; ile przywożą pieniędzy; w jakich krajach pracująl; czy podejmują pracę sezonową czy stałą; czemu znacząco nie spada bezrobocie (choć wzrosła liczba ofert pracy…).

Jedno wiadomo na pewno: zwiększył się skup funtów brytyjskich w kantorach. No, przynajmniej tyle.

Proponujemy naukowcom nowy miernik skali emigracji wśród specjalistów IT: liczba telefonów od headhunterów. Zaprzyjaźnieni z „Bywalcem” informatycy mówią o trzy-, czterokrotnym wzroście w ciągu ostatniego kwartału.

Mówiąc całkiem serio, artykuł obrazuje mizerię metodologiczną przy badaniu zjawiska emigracji, co przede wszystkim brak zasad gromadzenia danych przez instytucje rządowe i samorządowe; jeśli już jakieś systemy istnieją, to nie są zintegrowane; jeśli nawet są zintegrowane, to brakuje umiejętności posłużenia się tymi danymi do wyciągania wniosków podejmowania decyzji.


komentarze 2 dla “Polski film, czyli nikt nic nie wie.”

  • Gość napisał:

    „Proponujemy naukowcom nowy miernik skali emigracji wśród specjalistów IT: liczba telefonów od headhunterów.”

    Zauważalny wzrost zainteresowania headhunterów. Być może nasi zagramanicą robią dobry Pi aR 😀

  • mumrak napisał:

    Nie ma systemu. który odnotowuje fakt wyjazdu zarobkowego i imigracyjnego. Nie ma obowiązku zgłaszania tego faktu żadnym instytucjom w kraju. Kwestia podatkowa jest otwarta (tzn. też nie ma rozwiązań)
    Wniosek:
    GUS, ZUS, Pesel, Straż Graniczna mogą sobie wierzyć w co chcą.
    Procedura tworzenia list wyborczych w oparciu o Pesel już od dawna nie spełnia celu. Jeżeli ktoś chce wiedzieć gdzie i ilu Polaków przebywa niech sobie wyrabia chody w obsłudze kart płatniczych 😉

Skomentuj