Computerland przed fuzją z Emaxem – co na to IBM?

Za kilka godzin odbędzie się konferencja, na której mamy nadzieję poznać szczegóły dotyczące połączenia Computerlandu z Emaxem. Póki co możemy sobie dywagować na temat przyszłej współpracy Computerlandu z IBM Polska, której kres w atmosferze skandalu zapowiedziano w lutym br.

Formalnie umowa partnerska między IBM a Computerlandem obowiązuje już tylko do 5 czerwca 2006. IBM kategorycznie zapowiedział, że jej nie przedłuży. Nieoficjalnie wiadomo, że Computerland nie ustawał w staraniach, żeby załagodzić konflikt z amerykańską firmą, ale ta na dobre obraziła się na partnera, który miał ją naciągnąć (IBM zażądał odszkodowania w wysokości 1,5 mln USD). Computerland do winy się nie poczuwał, sprawę wręcz bagatelizowano, ale cały czas próbował wrócić do łask. Promyk nadziei pojawił się wraz ze zmianami w regionie europejskim IBM. Computerland szukał poparcia u nowo urzędującego zwierzchnika IBM Polska (Anglik zastąpił Włocha), ale najwyraźniej bez efektu. „Podobno w centrali w New Jersey siedzi taki twardziel *, że nie daję im żadnych szans na szybką na rehabilitację” – usłyszeliśmy kiedyś od dobrze poinformowanego znajomego. Do tej pory prognoza sprawdzała się co do joty. Drugą szansę miał dostać trafiony aferalnym odłamkiem Betacom, ale nie prowodyr Computerland.

Tymczasem Computerland łączy się z Emaxem. Ciekawe jak IBM rozwiąże ten kazus? Computerland jest u kresu partnerstwa, ale Emax żyje z IBM w najlepszej zgodzie. Jak twardy by nie był ów wszechwładny twardziel z centrali, to nieprawdopodobne wydaje się, by winą za grzechy Computerlandu IBM obciążył również Emax. Najpewniej więc sprawa rozejdzie się po kościach. Do czasu zawarcia nowej umowy partnerskiej Computerland będzie kupować produkty IBM od Emaxu, a półtora miliona dolarów nie zmieni właściciela.

* w rzeczywistości cytowany powyżej znajomy użył innego słowa, które miało charakteryzować niewzruszoność wysokiego urzędnika IBM, ale nawet luźna formuła blogu nie pozwala wiernie go przytoczyć.


Skomentuj