Operacja Soft Ass

Spryt i intuicja biznesowa to coś, czego Ryszardowi Krauze nie sposób odmówić. Mimo tego mało kto spodziewał się, po nawet tak wytrawnym graczu, tak diabelskiego plan porządków w grupie Prokom.

Samą fuzję Softbanku z Asseco (którą co złośliwsi określają już mianem operacji Soft Ass – tłumaczenie sobie darujemy) można było jeszcze uznać za prawdopodobną, czy wręcz zasadną. Jednak przewidzenie roli jaką w tym procesie obejmie Asseco było sztuką ponad możliwości najpilniejszych obserwatorów rynku IT.

Jeszcze tydzień przed ogłoszeniem informacji, że funkcjonująca od 27 lat marka Softbank przestanie istnieć, a jej miejsce zajmie rzeszowskie Asseco, wymyślenie takiego scenairusza było zadaniem wielce ryzykownym. To właśnie Softbank informował o planowanych przejęciach i poprawiających się wskaźnikach biznesowych spółki.

Informacja o transakcji była nie lada zaskoczeniem także dla pracowników firmy. Mimo, że prace nad przygotowaniem fuzji trwały co najmniej od pół roku to udało się je utrzymać w ścisłej tajemnicy.

Adam Góral, który pokieruje połączonymi firmami, stara się więcej mówić o planach rozbudowy grupy w Czechach i na Słowacji. Niechętnie mówi o odchudzaniu przeszłej struktury po połączeniu Softbanku i Asseco. I trudno mu się dziwić. Wszyscy twierdzą, że to bardzo sympatyczny i nader ambitny człowiek. Teraz nie tylko będzie musiał pewnie pożegnać się z kilkoma pracownikami, ale musi przełknąć dalsze zmniejszenie swoich udziałów w spółce, której jest twórcą. To nigdy nie przychodzi łatwo.

Nad zasadnością fuzji Softbanku z Asseco i jej następstwami biznesowymi chyba nie ma sensu się rozwodzić. W tym przypadku musimy w pełni zgodzić się z podpowiedzią giełdy. Tuż po komunikacie o planowanej transakcji akcje obu spółek podskoczyły o 10%. Rynek spodziewa się, że były Softbank nabierze wigoru. Skończą się pewnie także kosmiczne wynagrodzenia dla zarządu. A propos zarządu zachodzimy w głowę co stanie się teraz z Krzysztofem Korbą. Wtajemniczeni mówią, że pójdzie w głęboką odstawkę. Sama operacja dokonana podobno za jego plecami to dość poważny cios.


komentarzy 5 dla “Operacja Soft Ass”

  • arcet napisał:

    niezly z pana Krauze smart ass 😉

  • Dawid, MacDada napisał:

    Jaki brawa?! To nie są firmy państwowe i WE nie ma prawa się wtrącać w ich interesy!
    To żaden sukces.

    Sukces byłby, jakby WE/Polska uwolniły rynek komunikacji – wtedy powstała by masa różnych operatorów i to dopiero doprowadziłoby do obiżenia cen i zwiększenia jakości produktów…

  • Jakub Chbaik napisał:

    @Dawid, MacDada: Państwa mają nie tylko prawo, ale i obowiązek interweniować tam, gdzie monopol (lub – jak w przypadku telefonii komórkowej – oligopol) „strzyże” konsumentów ponad rozsądną miarę (marżę). Ale masz trochę racji – należało od początku wpuścić na rynek nie dwóch czy trzech, a dowolną liczbę operatorów – wtedy problem stawek roamingowych w ogóle by się nie pojawił.

    Przypominam, że drobni konkurenci TP SA i telekomów komórkowych byli bezbronni wobec praktyk monopolistów i oligopolistów bardzo długo. A to umowy międzyoperatorskie nie były podpisywane, a to „środki techniczne” uniemożliwiały połączenia, a to inne „chwilowe problemy” utrudniały przenoszenie numerów, a to operatorzy MVNO nie mogli wystartować. Wszystko działo się tak długo, dopóki regulatora (UKE) nie objęła zdecydowana i kompetentna osoba i nie zaczęła robić porządku. „Niewidzialna ręka rynku” niestety wcześniej nie działała.

  • Wojtek napisał:

    Dokladnie tak, ceny roamingu sa po prostu zabojcze, majac abonament w Orange bedac w Szwecji i odbierajac rozmowe z Francji i rozmawiajac 8 minut kasuja 40zl.. obled.

  • Arek napisał:

    Nie ma mowy o uwolnieniu rynku telefonii komórkowej i to nie dla tego, że nikt nie chce ale z powodów fizycznych. Na dane częstotliwości nie można wpuścić więcej niż iluś tam operatorów. A co za tym idzie ktoś musi je rozdzielać.

Skomentuj