Przejaśnia się nad Computerlandem

W dzisiejszym wydaniu Dziennika znów powraca plotka o zwolnieniu Jerzego Millera i nominacji Andrzeja Sośnierza na stanowisko prezesa NFZ (niestety nie możemy wkleić linka, bo nasi koledzy po piórze jawnie lekceważą sobie internautów). Tym razem brzmi ona nieco bardziej wiarygodnie niż w lutym.

Po pierwsze środkowe miesiące (maj – sierpień) to praktycznie jedyny moment w którym można bez większych perturbacji pozbyć się prezesa odpowiedzialnego za proces finansowania usług zdrowotnych.

Po drugie ostatnie miesiące pokazały, że Jerzy Miller w nawale obowiązków nie radził sobie z projektem uszczelnienia obrotu lekami i będącym istotnym elementem tego przedsięwzięcia planem budowy RUM (inna sprawa, że należy powiedzieć uczciwie, że być może nie ma możliwości by jednocześnie prowadzić wielodniowe negocjacje z lekarzami, pracować nad budżetem i projektować system informatyczny o strategicznym znaczeniu).

Po trzecie wreszcie mimo, iż Jerzy Miller zawsze akcentował swoje atuty menedżerskie i merytoryczne to jednak jest w tym rządzie ciałem nieco obcym. A znając osobowość i charakter obecnego prezesa NFZ obstawiamy w ciemno, że zalazł za skórę nie tylko ministrowi Relidze.

Do ostatnich plotek podchodzimy więc z ostrożnością, ale bez zbytniego sceptycyzmu. Co ta ewentualna zmiana będzie znaczyć dla projektu RUM?

Nowy prezes na pewno zajmie się projektem ze zdwojoną siłą. W końcu kto jak kto ale Andrzej Sośnierz odniósł spektakularny sukces właśnie dzięki dobrej organizacji i wdrożeniu systemu informatycznego.

Być może oznacza to również punkcik na plus dla Computerlandu, który został już definitywnie skreślony jako potencjalny wykonawca RUM przez cały rynek. Tymczasem teraz sytuacja może zmienić się dość nieoczekiwanie. Kto wie, może fakt, iż konsorcjum Spin-Kamsoft wciąż nie podpisało umowy na realizację pilota RUM w Wielkopolsce, wcale nie jest przypadkiem?

Na razie w dziedzinie RUM nie dzieje się nic nowego. podobno ostatecznie utopiono projekt VITAPOL. W początkach kwietnia przedstawiciele oddziałów funduszu spotkali się w Warszawie by uzgodnić zakres zakupów w przetargach.

Przy okazji na miejscu usłyszeli także informację o wycofaniu się z projektu planowanego na Śląsku. Najbardziej zaskoczeni obrotem całej sprawy byli eksperci zagraniczni z Servicio Andaluz de Salud,, którzy nie przypuszczali, że przy takim zapóźnieniu w realizacji projektu można być wciąż praktycznie nieprzygotowanym do wdrożenia wypracowanych koncepcji. Przy tej okazji pojawiła się także propozycja czasowego przeniesienia do Poznania maszyn do personalizacji kart z Katowic.

Kolejny projekt informatyzacji w sektorze służby zdrowia kończy się na etapie koncepcji. Który to już raz? Trzeci? Jeśli liczyć koncepcję RUM przygotowaną w ramach offsetu to pewnie nawet czwarty… Szkoda słów.


komentarze 2 dla “Przejaśnia się nad Computerlandem”

  • tatamaxa napisał:

    Będąc młodym testerem myślałem, że kryzysy to taka normalka w projektach branży IT. Kiedy jednak rozstałem się z „wiodącym integratorem” i popracowałem trochę w porządnych zagranicznych koncernach, ze zdumieniem przekonałem się, że w dobrze zarządzanych projektach:
    – nadgodziny i praca w weekendy (bez wynagrodzenia) nie są czymś normalnym, ba – prawie się nie zdarzają;
    – zaplanowany urlop jest świętością;
    – jest czas na szkolenia;
    – obiecane premie są wypłacane;
    – itd.
    Zdażają się biurokratyczne zwyrodnienia http://realtester.blox.pl/2006/11/Clean-desk-policy.html, ale nie dostaje się z ich powodu wrzodów żołądka i kamieni żółciowych.

  • marecki napisał:

    Witam,
    Ja tez pracujac dla polskich integratorow widzialem rozne sceny, ktore w normalnym Swiecie nie maja miejsca. Teraz pracujac za granica doszedlem do wniosku ze my Polacy zarzadzamy swoim czasem, projektami poprzez tzw. metode wyrzucenia na gleboka wode i jakos to bedzie. Potem w trakcie projeku jego Kierownik ma podstawowe zadanie – gaszenie pozarow. My to niestety mamy we krwi i do tego oczywiscie nasza ulanska fantazje, ktora u nas w Polsce jest po prostu kluczowa kompetencja danego pracownika. Po prostu wydaje mi sie ze my inaczej nie umiemy pracowac.

Skomentuj