Le Guern, Soliński – półkownicy Newsweeka

Dzisiejszy Newsweek pisze o menedżerach, których korporacje uczyniły – jak zwykł mawiać pewien sympatyczny prezes – ponownie osiągalnymi dla rynku pracy. Problem w tym, że rynek nie zawsze na ten popyt odpowiada i taki miał być wydźwięk artykułu. Niestety, chyba o kilka miesięcy za długo przeleżał się na redaktorskiej półce…

Pierwszym bohaterem „Wygnanych z raju korporacji” jest Bertrand Le Guern. W Newsweeku został przedstawiony jako ofiara czystek w Telekomunikacji Polskiej, gdzie przez 4 lata był wiceprezesem odpowiedzialnym za technologie. Pewnego dnia Francuz nie znalazł swojego nazwiska na agendzie ważnego spotkania i wtedy domyślił się, że to koniec jego pracy w spółce France Telecom. W artykule poznajemy go jako ex-menedżera szukającego wyciszenia w mazurskiej stadninie, którą zafundował sobie z odprawy (faktem jest, że Le Guern jest zapalonym jeźdźcem). Autorki nie zaktualizowały jednak biografii bohatera. W międzyczasie Bertrand Le Guern kilkakrotnie już zmieniał prezesowskie fotele, bynajmniej nie w klubach jeździeckich Warmii i Mazur. Od zwolnienia z TP w 2004 r. zdążył pół roku popracować w Computerlandzie, potem epizodycznie i burzliwie jako prezes Telefoniki Kable i przewodniczący rady nadzorczej Wisły Kraków SSA, a aktualnie kieruje całkiem spółką Alma z Poznania (sam urzęduje w Warszawie). Człowiek znany z ujmującej powierzchowności nie mógł przecież długo szukać pracy.

Jerzy Soliński, drugi bohater artykułu, również nie zasłużył na wizerunek zdeptanego przez korporację. Były business development manager w Ster-Projekcie przynajmniej od połowy 2005 r. nie szuka desperacko pracy, bo zatrudnił się w Zyxel Communications na stanowisku country managera. Firma tajwańska, co może u niektórych wywoływać pobłażliwy uśmiech, ale siedzibę ma w prestiżowym biurowcu warszawskiego city, a marka nadal liczy się na rynku sieciowym.

W obecnych czasach mówi się, że nie ważne czy piszą dobrze czy źle, byleby pisali. Mamy jednak nadzieję, że obu Panom wyświadczymy przysługę burząc wizerunek „loserów” w jakim zostali przedstawieni. W kioskach nie mamy takiej siły rażenia jak Newsweek, ale w Google – przynajmniej teoretycznie – wszyscy są równi.


komentarzy 8 dla “Le Guern, Soliński – półkownicy Newsweeka”

  • Mariusz napisał:

    „Przełom 1999 i 2007”? To był tzw długi przełom, nieprawdaż…

  • Jakub Chabik napisał:

    No tak… ostatniej nocy spałem tylko 3 godziny.

  • Andrzej Ch. napisał:

    Biedne Morsy! Uważam, że ocieplenie klimatu może doprowadzić do wyginięcia tych osobników. Szczęśliwego Nowego Roku!!!

  • zen napisał:

    Nareszcie moge od siebie coś co mnie od lat wkurza o informatykach. Jestem elektronikiem, czyli bardzo konkretną osobą, wypowiadam się zawsze precyzyjnie. Niestety nie mogę tego powiedzieć o informatykach, porównuję ich do budowlanców, czyli mówią co innego; robią jeszcze coś innego, uważają że mają zawsze rację, i chcą dużo pieniędzy. A błędy i niewiedzę umiejętnie ukrywają. Sam nie wiem wszystkiego- ale nie zaóważyłem aby którykolwiek informatyk powiedzia ł to samo. Pozatym czy ktoś kto umie obsłużyc winXP i siec na 10 PC jest tez informatykiem czy tylko serwisem.

  • Jan napisał:

    Jak precyzja, to precyzja … dotyczy to rowniez jezyka opisu , czyli polskiego.

  • Młody napisał:

    Co oznacza 7d7h ???
    Chyba nie hex, bo hex kończy się na literze F…

  • Jakub Chabik napisał:

    Młody, to samo co 2007d albo 11111010111b

    Hint:
    Inaczej 0x07d7

  • rodzynek napisał:

    Szczęśliwego Nowego Roku! 🙂

    semestr sie kończy a ja zamiast się uczyć ”podczytuję” sobie..

    Koniec gadania – ruszam do zadania..
    Pozdrawiam

Skomentuj