Czerwone światło w kopalni

Były spotkania, zapytania, prezentacje, wizytacje w zakładach przemysłowych (zagranicznych), ale nie będzie wdrożenia. Prokom, SAP, IBM, CL i HP zainwestowały swoje w przygotowanie ofert dla KGHM, ale ostatecznie nie wychodziły kontraktów. Projekt został wstrzymany. Miały pecha. Procedury dotyczące przetargu na zakup systemów informatycznych w KGHM przeciągały się tak długo, aż w końcu trafiły na falę czystek w państwowych firmach. Nowe kierownictwo wzięło pod lupę wszystkie prowadzone i planowane inwestycje. Prokomowi na razie przeszło ładnych kilka milionów koło nosa, ale firma z pewnością szybko pocieszy się wygranym kontraktem na innym froncie, a współpracy z KGHM i tak przecież nie zakończy.

Przetarg w KGHM trwał rok. Czasochłonność procedur związanych z wyborem konkretnej oferty akurat nas nie dziwi. Trzeba było dokonać merytorycznej oceny – bądź co bądź – bardzo skomplikowanego, wielopłaszczyznowego systemu informatycznego wspomagającego proces produkcyjny. To właściwie ekspresowe tempo. Dział Public Relations w KGHM potrzebuje średnio roku na udzielenie odpowiedzi na jedno proste pytanie dotyczące przetargu.

Jak mawia jeden z naszych znajomych, KGHM to taka dziwna firma w której co 4 lata przyjeżdża jedna ekipa i wywozi drugą do lasu, i tak w kółko. Zmiany, co jest zrozumiałe, owocują zawsze weryfikacją strategii inwestycyjnej. KGHM zastanowi się teraz czy tak naprawdę spółce potrzebny jest nowy zaawansowany system IT wspomagający produkcję. I dobrze. Oby jednak celów jakie miało spełniać to rozwiązanie nie postanowiono osiągnąć poprzez wdrożenie licznych (płatnych) wniosków racjonalizatorskich (płodnej w tym zakresie załogi KGHM) o których w raportach pisały NIK i Ernst & Young.


Jeden komentarz dla “Czerwone światło w kopalni”

Skomentuj