W golfie im do twarzy

Serialowy bohater Tony Soprano stronił od sportu w olimpijskim znaczeniu, ale często odwiedzał pola golfowe (słynny odcinek o sushi), bo tam nieskrępowany podsłuchem FBI mógł się nacieszyć wolnością słowa. Na łonie przyrody robił interesy. Przy golfie interesy załatwia także nasza branża, choć raczej nie w ucieczce przed pluskwami. Szefowie dużych firm informatycznych oszaleli na punkcie gry w golfa. Do tematu podchodzą śmiertelnie poważnie. W Polsce zima trzyma więc ci, którzy mogą jadą do Afryki Południowej. Hiszpania, Portugalia już nie robią wrażenia.

Największym polskim golfistą jest Piotr Mondalski z Prokomu. Stoi na czele Polskiego Związku Golfa (na razie 1500 członków, czyli wciąż mniej niż mu podlega w Prokom Software). Dla niektórych to nazwisko to magnes przyciągający na pola golfowe nawet tych, którzy więcej frajdy mają z jazdy meleksem niż z uderzeń w małą białą piłeczkę. Sponsorami polskiego golfa są HP, SAP, Accenture, Cisco, Matrix.pl, Laser Systemy Informatyczne.

Najlepszym zaś golfistą branży IT jest Piotr Kozłowski z IFS. Ponoć nie pojawia się na polu bez instruktora, ale też jako jedyny w tym gronie może pochwalić się tzw. jednocyfrowym handicapem. Gonią go Piotr Mondalski i Andrzej Górski z Net Technology. Do czołówki aspiruje Dariusz Fabiszewski z IBM, dalej są m.in. Ignacy Miedziński z BPSC (jeśli ma wyłączoną komórkę to pewnie jest na polu we Wrocławiu), Sławomir Domżał z Unisysa, Artur Wiza z HP. Były szef tego ostatniego, Andrzej Dopierała, nie figuruje jeszcze w rankingach, ale po kontuzji nogi powrócił do treningów. Jak idzie poszczególnym dyrektorom i prezesom można sprawdzić w internetowej bazie PZG (pewnie chodzi na DB2).

Z golfowej mody się nie podśmiewamy, ale robią to za nas inni. Jeden ze znanych prezesów na pytanie: „Pan też grywa w golfa?” bez namysłu odpowiedział: „Nieee, nie muszę. Wciąż jeszcze uprawiam seks”. Panie Prezesie, Tony Soprano umiał te rzeczy godzić.


komentarze 4 dla “W golfie im do twarzy”

Skomentuj