Do szkoły bywa pod górkę

Wśród grubo ponad setki słuchaczy wykładu prof. W. Chan Kima na temat strategii zarządzania wypatrzyliśmy Henryka Baniowskiego szefa pionu informatyki w BPH. Bank był jednym ze sponsorów strategicznych spotkania więc w warszawskim Mariottcie byli chyba wszyscy prezesi i dyrektorzy grupy BPH poza Józefem Wancerem.

Nadstawiając ucha udało nam się usłyszeć, że coraz więcej menedżerów Grupy BPH zastanawia się nad zmianą pracy. Nie tyle nawet ze względu na fuzję z Unicredito i związane z nią problemy, co raczej z powodu coraz gorszych stosunków panujących w obrębie grupy HVB (ach ten rozpanoszony cesarsko-królewski Wiedeń). Nie jesteśmy gazetą finansową więc ten łakomy kąsek podrzucamy kolegom po piórze.

Nas zastanawia co innego. Szef IT w BPH był chyba jedynym przedstawicielem branży na tej ciekawej konferencji poświęconej kreowaniu nowych produktów i usług. Czyżby inni spece od informatyki czuli się na tyle pewnie, że niepotrzebna im żadna dodatkowa wiedza? No bo przecież w to, że wszyscy pojechali na Cebit nie uwierzymy. Choć czasem nawet byśmy chcieli.

Niechęć do wszelkiego rodzaju szkoleń wykraczających poza technologię i procedury wśród informatyków i menedżerów IT to temat rzeka. Szefowie IT wciąż narzekają na to, że są postrzegani jako „faceci od kabelków”. Trzeba jednak przyznać, że sami często niewiele robią, żeby to zmienić.


Skomentuj