Mityczny Orient, czy Dziki Wschód?

Spośród kilku tysięcy firm informatycznych swoje produkty i usługi za granicę eksportuje zaledwie około 200 – alarmuje dzisiejsza Rzeczpospolita.

Już wkrótce ma to się zmienić, bo swoja ekspansję przede wszystkim na Wschód realizuje ComputerLand i Comarch, planuje także Emax i Asseco i pewnie kilka innych firm do których nie udało się dotrzeć dziennikarzowi Rzeczpospolitej, a które dzwonią czasem do naszej redakcji z pytaniami o raporty poświęcone tamtejszym rynkom.

Trudno uciec od wrażenie, że ten najbliższy nam kulturowo Wschód stał się dla naszej branży IT „mitycznym Orientem”, pełnym skarbów leżących na wyciagnięcie ręki.

Oj, żeby się nie przeliczyli. Na rynki wschodnie ogromnym kosztem wdarli się już wszyscy wielcy światowego IT. I teraz przychodzi im borykać się z tak prozaicznymi problemami jak doliczenie się tu i ówdzie jednego, czy dwóch milionów dolarów za zrealizowany już kontrakt oraz głowić się nad tym czy software zaproponowany przez rodzimą firmę (która kiedyś przez chwilę była partnerem koncernu) nie za bardzo przypomina to co sami oferujemy od lat naszym klientom na całym świecie. Wielkich na to stać (choć w centrali IBM słysząc hasło „Białoruś” paru menedżerów pewnie wciąż zgrzyta głośno zębami). Pytanie, czy będzie stać i naszych rodzimy krezusów?


Skomentuj