Koncesje UMTS, czyli na biednego nie trafiło…

Minister Anna Streżyńska prezentując inicjatywę legislacyjną dokonania konwersji opłat koncesyjnych za UMTS na specjalny fundusz finansowania dostępu szerokopasmowego dla instytucji oświatowych, na próżno usiłowała wytłumaczyć posłom, na czym ta operacja ma polegać. Faktycznie idea jest nieco zagmatwana.

Nadzieja zaiskrzyła natomiast w oczach operatorów. Ci łapią się wszystkich sposobów, żeby opłaty koncesyjne im odpuścić. Boli ich, że za koncesje musieli zapłacić z grubsza licząc osiem razy więcej niż nowy operator Netia Mobile (obecnie P4). Awanturowali się w tej sprawie nawet w Komisji Europejskiej, ale bez skutku. Po prawdzie teraz przychodzi im płacić za dążenie do zablokowania tego rynku z jednej strony, a z drugiej za bezkrytyczne uleganie owczemu pędowi branży z okolic roku 2000.

Humorów nie poprawia im, że coraz głośniej robi się o P4. Czwarty operator może sporo zamieszać na rynku. http://bywalec.computerworld.pl/news/89968.html ” target=”_blank”>Kierujący P4 Chris Bannister to człowiek z Hutchinsona, przed którym drżą obrońcy komórkowego status quo. „Trójca” może albo pozwolić P4 rozwinąć skrzydła (tego wariantu byśmy nie obstawiali), albo starać się zadusić w zarodku poprzez agresywną, wspólną politykę cenową i ofertową. Co oczywiście będzie miało tę wadę, że zdecydowanie pogorszy ROI z telefonii UTMS.

Komórkowcom nie jest do śmiechu. Zapewne wszystko im jedno, czy koncesjami za UMTS będą ratować budżet czy też finansować pracownie internetowe na „ścianie wschodniej” – istotne, że nadal mają do zapłacenia więcej niż miliard euro. Dosadnie rzecz wyłuszczył jeden z prezesów Ery – „jednego nie wiem – czy w ogóle kiedykolwiek to nam się zwróci?”. No cóż, na biednego nie trafiło …


Skomentuj