Wszystkiemu winny…

Tak, tak na pewno już wszyscy wiedzą, że wszystkiemu winny jest Prokom. Ostatnio szydło znów wyszło z worka przy okazji kolejnego odcinka sagi pt. „RUM, czyli rejestr zamierzeń wszelakich”. Kiedy tylko prezes NFZ zapowiedział pilotażowy projektu Rejestru Usług Medycznych dla Gazety Wyborczej (http://serwisy.gazeta.pl/kraj/1,34317,3168397.html oraz http://serwisy.gazeta.pl/kraj/1,34317,3174439.html ) , ale także dla dziennikarzy innych mediów zupełnie jasne stało się jedno za wszystkim stoi Prokom.

Niby to nic nowego, jednak jakoś razi nas obcesowość tych twierdzeń, które każą wszystko nazywać tak jednoznacznie po imieniu. W końcu o tym, że do Prokomu należy połowa rynku IT w tym kraju wiemy wszyscy. Zawłaszczenie tego rynku przez Pana Ryszarda odbyło się jednak w rękawiczkach. Dlatego warto pamiętać, że co prawda RUM prawdopodobnie będzie robić Prokom, jednak za pośrednictwem przejętej kilka lat temu firmy Spin i „zaprzyjaźnionej” firmy Kamsoft. Nie po to działy marketingu obydwu tych firm wydają grube setki tysięcy złotych w podkreślenie swojej odrębności by dziennikarze walili tak prosto z mostu – to Prokom!


Jeden komentarz dla “Wszystkiemu winny…”

  • godik napisał:

    Wszystko zalezy od nastawienia informatyka, ktory wyjezdza do UK. Rzeczywiscie jesli nastawiasz sie na kariere high top to argument ‚szklanego sufitu’ moze okazac sie trafny, lecz wiekszosc, mysle nawet ze zdecydowana wiekszosc wyjezdza ‚bo jezyk, bo nas chca’ i dodatkowo ‚bo dobrze wyglada w cv’. Tak wiec przy odpowiednio skromnym podejsciu opisana sytuacja nie powinna nikogo zaskoczyc a juz naweno nie powinna byc powodem do zmiany pracy czy powrotu, no bo niby dlaczego? ze moj kolega dostal awans? a ja nie? no problem! Robmy swoje.
    Pozdrawiam z uk.

Skomentuj