Lenovo na lodzie

Nie ma co się wściekać na polskich sportowców, że im nie idzie na Olimpiadzie w Turynie. Ledwie Małysz zmienił laptopa z niemieckiej Maxdaty (głośna afera z polską flagą z logo tego producenta) na chińsko-amerykańskie Lenovo i już w ogóle przestał się rozumieć z austriackim trenerem Kuttinem, a nawet z wujkiem Szturcem. Większą elastycznością wykazuje się Robert Mateja. Zmiana dostawcy notebooków w żaden sposób nie wpłynęła na jego formę.

Turyn ma być początkiem światowej ekspansji Lenovo, w rok po tym jak Chińczycy kupili dział PC od IBM. Owszem, logo Lenovo pojawia się w transmisjach, ale promocja tej marki skierowana stricte do polskich klientów jest adekwatna do pozycji medalowej Polaków pod koniec drugiego tygodnia igrzysk. Lenovo nie ma nawet strony po polsku, a serwis do którego kieruje portal Gazeta.pl raz po raz nie działa. Oj, a miało nie być chińskiej tandety.


Skomentuj