Maj 11 2018

Mówimy ING, myślimy Forystek… wróć: Henschke

Bywają roszady niespodziewane.

Niewątpliwie takim zaskoczeniem było odejście Mirosława Forystka, CIO ING Banku Śląskiego przed kilkoma miesiącami. W luźnych rozmowach CIO Roku 2014 i laureat m.in. nagrody Lidera Informatyki 20-lecia w naszych konkursach deklarował chęć odbycia długich wakacji połączonych z takąż podróżą w poszukiwaniu wielkich wyzwań technologicznych z pogranicza robotyzacji, sztucznej inteligencji, uczenia maszynowego. Dla Bywalca zaskakujące było skrócenie wielkich wakacji (kto by tak szybko odpuścił?) – ale w lutym br. Mirosław Forystek ujawnił się w roli  VP of Global Customer Operations Technology and Robotic Automation  w Grouponie (Groupon Global Customers Operations).

Miarą upadku (albo wzlotu) jednego z polskich czołowych i naszych ulubionych CIO (w tym gronie należy rozumieć to jako odejście od zdrowej informatycznej ortodoksji) niech będzie fakt, że informację o tym przekazały jako pierwsze Wirtualne Media, serwis branży mediowej i reklamowej.

Tymczasem pozycję CIO w ING Banku Śląskim objęła osoba niewątpliwie godna: Przemysław Henschke, który ostatnią wielką rolę odegrał w PZU. To także jedna z charyzmatycznych i wyróżniających się postaci środowiska CIO. Sięgnął z PZU po tytuł Lidera Informatyki. A ze swoim poprzednikiem w ING starł się w konkursie CIO Roku – po tytuł w 2014 sięgnął wówczas Mirosław, Przemysław zdobył tytuł Diament CIO „Admirał Agile”, za sformowanie i dowodzenie armadą agile’owych projektów w PZU – tam była wówczas mocna ekipa dyrektorów obszarów IT, m.in. z Robertem Pławiakiem, menedżerem znakomitym i bywałym, podporą wielu dyskusji i świetnym mówcą; po odejściu z PZU tworzył na stanowisku strategię CIO w EFL nową strategię; wróble świerkają, że możliwe iż nie będzie jej tam wdrażał rozważając inne ciekawe wyzwanie. The Great PZU Band Reunion?


Maj 10 2018

Mówimy Atlas, myślimy Święcicki

I pewnie jeszcze długo tak będziemy myśleć, mimo, że Bogusław Święcicki zdecydował się na to, czego by się po nim Bywalec nie spodziewał. Po dżentelmeńskim uzgodnieniu spraw z wiceprezesem Konradem Marchlewskim – złożył stanowisko. Buławę hetmańską przekazał dwóm wychowankom – zastępcom – sokołom,  Maciejowi Świątczakowi i Wojciechowi Święchowi. – Życzę wszystkim, żeby odchodzili w takim momencie kariery, żeby zostawiali IT w takim stanie – powiedział nam Bogusław.

Dyrektor ds. Informatyki i Teletransmisji Grupy Atlas (prawda, że brzmi lepiej, niż zdawkowy CIO) – to żywa historia 20-letniej informatyzacji legendy – pozytywnej i pięknej – polskiego kapitalizmu odradzającego się po 1989 roku. Bogusław Święcicki, postać nietuzinkowa, szef strajku studentów w 1981 roku na UŁ i  lewy obrońcą hokejowy z wieloletnią karierą reprezentacyjną (juniorską) i klubową, nietuzinkowo prowadził też IT. To jest biznes prywatny, tworzony przez romantyków, którzy potrafią liczyć, więc o ekscesach finansowych mowy nie było nigdy; ale to Atlas zawsze wyznaczał ścieżki adaptacji rozwiązań: od pionierskich wdrożeń ERP, BI, po eksperymenty ze sztuczną inteligencją, platformą social business.

Bogusław Święcicki to CIO, który doskonale opanował sztukę ułożenia się z dostawcami tak, aby dla swojej firmy pozyskać coś innowacyjnego, skutecznego, ważnego za cenę ryzyka pioniera. Jest animatorem wszelkich dyskusji, duszą spotkań i dyskusji, prawdziwym Bywalcem – nie zapomnimy mu nigdy urobienia  jazzmana Michała Urbaniaka tak, aby ta legenda wystąpiła podczas jednej z Gali CIO Roku…  

Aha, indagowany o przyszłość, Bogusław zapowiedział długie wakacje (terefere), podczas których chce poszukać wielkiego wyzwania. – Interesuje mnie misja, które pozwoli mi startować i wygrać CIO Roku – rzekł szczerze. Jego powrót do Atlasa nie jest zresztą wykluczony. Jego zwycięstwo w jednej z przyszłych edycji CIO Roku – tym bardziej. Ze swoją firmą sięgał już po tytuł Lidera Informatyki w konkursie Computerworld oraz głównej nagrody w specjalnej kategorii SMAC Master. Jest zdobywcą Diamentu CIO (Chief Information Officer) i tytułu Łowca cyfrowych synergii – właśnie za wspomniane uruchomienie platformy social business, ale to już inna historia. Powstały o tym artykuły, w CIO, Computerworld, w Harvard Business Revue, IBM chwalił się sprawą na globalnej konferencji, a teraz powstała i książka, której patronujemy. Ale to już naprawdę inna historia.


Maj 9 2018

Piotr Wierzbicki przejmuje stery polskiego Atosa

Zaledwie kilka dni temu Piotr Wierzbicki zrezygnował z funkcji członka zarządu ds. finansowych w Sygnity, którą objął w czerwcu ubiegłego roku. Wedle oświadczenia Wierzbickiego, powodem odejścia z firmy było osiągnięcie założonego „zasadniczego celu”, tj. zakończenie pierwszego etapu restrukturyzacji pogrążonego w kłopotach Sygnity. I fakt – umowa restrukturyzacyjna z wierzycielami dostawcy została zawarta jeszcze przed majówką – 27 kwietnia.

Wierzbicki otrzymał natomiast propozycję objęcia sterów Atosa w Polsce, i z możliwości tej skorzystał. Od kiedy rezygnację ze stanowiska prezesa Atosa ponad półroku temu złożył Norbert Biedrzycki, firma pozostawała bez prezesa. Jego obowiązki pełnił dotąd Krzysztof Łuczak, menedżer na co dzień odpowiadający za dział infrastruktury oraz zarządzania danymi.

Prezesura w Atosie to łakomy kąsek. Według raportu Computerworld TOP200, Atos w Polsce zatrudnia 5 tys. pracowników, a w 2016 roku wypracował ponad 733 mln zł przychodów, osiągając dzięki temu 18. pozycję w zestawieniu największych firm informatycznych działających na polskim rynku. Czy odchodząc z Sygnity Wierzbicki salwował się ucieczką z tonącego okrętu? Czy też w związku z restrukturyzacją firma najgorsze ma już za sobą? To zapewne jeszcze się okaże. Na pewno Piotr Wierzbicki dokonał skutecznej restrukturyzacji swojej kariery.