Kwi 20 2017

Ryszard Krauze zatrzymał warszawskie metro

Nadzór budowlany wstrzymał budowę kluczowej stacji metra przy ul. Księcia Janusza na warszawskiej Woli. Jedna z działek, na której zaplanowano budowę, należy do spółki powołanej przez Ryszarda Krauzego, byłego prezesa Prokomu.

Na terenie planowanej stacji miało rozpocząć się wiercenie tuneli z Woli w kierunku centrum. Główny Inspektorat Nadzoru Budowlanego właśnie cofnął pozwolenie na budowę. Okazało się, że budowa miałaby zająć kilka działek objętych roszczeniami reprywatyzacyjnymi. Przed wojną należały one do spółki Zakłady Ogrodnicze „C. Ulrich”. Jej akcje w latach 90. odkupił założyciel i ówczesny prezes Prokomu, jednej z największych wtedy polskich firm informatycznych, Ryszard Krauze (Prokom Software został w 2008 roku przejęty przez Asseco, a Krauze wycofał się z biznesu informatycznego i zajął się przede wszystkim poszukiwaniem i wydobyciem ropy w Kazachstanie).

Krauze w oparciu o skupione akcje powołał spółkę akcyjną Zakłady Ogrodnicze C. Ulrich założone w 1805 roku Warszawie i rozpoczął starania o zwrot nieruchomości należących do przedwojennej firmy. W 1996 r. udało mu się przejąć m.in. działkę o powierzchni 1,3 ha przy ul. Górczewskiej, na której została wybudowana galeria handlowa Wola Park. W 2014 roku powołanej przez Krauzego spółce udało się udało się uzyskać prawa do innej działki, na której teraz miała powstać stacja metra. Pod koniec ubiegłego roku Ministerstwo Rolnictwa wstrzymało jednak procedurę zwrotu po zastrzeżeniach złożonych przez stołeczny ratusz.

Te zawiłości spowodowały cofnięcie zgody na budowę przez nadzór. Ratusz mówi o „szokującej decyzji” i zapowiada powołanie sztabu kryzysowego, bo wstrzymanie budowy stacji Księcia Janusza oznacza zablokowanie prac na całym wolskim odcinku metra.

W warszawskim magistracie mogą nie wiedzieć, że Krauze w biznesie informatycznym otrzymał przydomek Krwawy Rycho, ani czym sobie na niego zasłużył. Ale można się spodziewać, że Krauze jeszcze nie raz przypomni o swoim istnieniu i hmmm… mocnej osobowości.


Mar 21 2017

Filipiak, bufet i Miś z okienka

Michał Listkiewicz w dzisiejszym SuperExpressie:

Ale o co kaman, Misiu? Co z tym bufetem? Czy ktoś umie to wyjaśnić? Bywalec niestety nie bywa na Cracovii…


Mar 16 2017

Woźny wraca do biznesu

Nie jest to odejście zaskakujące jak swego czasu Ryśka z „Klanu”, ale OK: Piotr Woźny, wiceminister cyfryzacji, odchodzi z resortu. Tym razem na dobre. Bo Woźny zapowiadał odejście już kilka razy, ale jak dotąd za każdym razem termin wyprowadzki z Królewskiej przesuwał. Teraz ponoć już na serio znika z MC od początku kwietnia. Wraca do swojego biznesu, czyli kancelarii Woźny i Partnerzy.

Jego odejście to duża strata dla minister Anny Streżyńskiej przynajmniej z trzech powodów.

Pierwszy: Woźny to zaufany człowiek Streżyńskiej. Znają się dobrze przynajmniej od czasów pracy w Ministerstwie Łączności w rządzie prof. Jerzego Buzka. Woźny był wtedy wiceministrem łączności, a Streżyńska doradcą ministra. Później łączyła ich wspólnota celów: Streżyńska jako prezes UKE walczyła z monopolem Telekomunikacji Polskiej, a kancelaria Woźnego pracowała dla konkurentów Tepsy.

Drugi: Woźny jest fachowcem. Prawników znających się na telekomunikacji w podobnym stopniu jest raptem kilku, przy czym liczba to dąży do zera, gdy zaczynają się rozważania, kto z nich chciałby pracować w jakimkolwiek ministerstwie.

Trzeci: Woźny może nie zaharowywał się na śmierć (to nie byłoby stwierdzenie w stylu Bywalca), ale był najsolidniej pracującym wiceministrem u Streżyńskiej. Dwie duże rzeczy, za które się zabrał (choć na pewno nie skończył): na nowo ustawił Program Operacyjny Polska Cyfrowa i ruszył sprawę światłowodowego internetu dla szkół.

Poza kwestiami merytorycznymi Woźny wnosił także na Królewską nieco kolorytu. Jako wiceminister był, jak to powiedzieć, może tak: mało wypomadowany. Stylem daleki od księcia Karola dorobił się korytarzowego przezwiska Kudłaty. Bywalec nie wie, czy w ministerstwie będzie jakaś pożegnalna impreza, ale gdyby, to mógłby na niej zabrzmieć ten kawałek. Nie ze względu na wers: „Twoja generacja – przekleństwo fryzjerów”, ale przez sympatię odchodzącego ministra dla Grabarza i spółki: